Na Spartathlon przez Ultrabalaton – opowiada Paweł Kudłak zdobywca 3 miejsca podczas tegorocznej edycji Ultrabalatonu

Paweł Kudłak w ostatni weekend zajął 3 miejsce podczas ciężkiego biegu na Węgrzech – “Ultrabalaton”, którego dystans wynosi 221 km. Bieg ten jest biegiem asfaltowym, niezwykle ciężkim i często nazywany “mini Spartathlon”.

 

Red: Czy start w Ultrabalatonie 2018 był Twoim pierwszym startem na Węgrzech?

Paweł: To był mój drugi bieg na Węgrzech . W październiku 2016 r biegłem maraton w Budapeszcie , bardzo mi się spodobała atmosfera biegaczy, były niezapomniane widoki miasta, generalnie bardzo mi się podobało.

Red: Skąd pomysł by wystartować w tak długim i jednak dość ciężkim biegu? Wiem, że startowałeś już wcześniej w biegach ultra, ale to chyba najdłuższy bieg w Twojej dotychczasowej karierze?

Paweł: Dowiedziałem się o Ultrabalatonie od trenera Czesława Macherzyńskiego, który brał udział wcześniej w tym wyścigu z Andrzejem Radzikowskim ( Czesław supportował Andrzeja na trasie biegu), który zajął 2 m open w 2015 r. Ultrabalaton był mi potrzeby do zrobienia kwalifikacji na Spartahlon na rok 2019. Oraz chciałem się sprawdzić z  takim dystansem biegnąc go pierwszy raz.  Był to mój debiut na tak długiej trasie, biegałem wcześniej ultra do 133km po górach, oraz 12h po pętlach.

Red: Co było najtrudniejsze podczas tego biegu?
Paweł: Najtrudniejsza była 21 godz biegu miedzy 187-191 km gdzie miałem mocny kryzys. Spadłem wtedy z długo utrzymywanego 4 m na 7 I chciałem zejść z trasy.

Red: To może zacznijmy od początku, bo zapowiada się całkiem niezłe opowiadanie…

Paweł: Przyjechałem w czwartek nad Balaton po Czesława, który tam był od 2 maja na biegu sześcio-dobowym.

Przyjechaliśmy do hotelu z ośrodka Aliga, gdzie miał być start, ale już w pierwszym strzale dostaliśmy bardzo smutny pokój ..😕 lata 70 z dziurami pourywanymi szafkami itp.. ale z po ponad  10 minutowej negocjacji dostaliśmy znacznie lepszy pokój i akceptowalne warunki. Moi znajomi, którzy mieli mi pomagać dodatkowo na trasie: Daniel z Asia dojechali w piątek ok 11, cały piątek zleciał na odpoczynku i opalaniu i wykładzie Czesława co gdzie kiedy dlaczego i jak ….

Sobota start o 7 rano, plan zacząć spokojnie.  Przez pierwsza godzinę miałem biec nie szybciej niż 6 min na km, później 5:45, do ok 45 km i to starać się utrzymać na zaczynających się górkach.  Niestety  mój problem z nie utrzymywaniem planowanego tempa na podbiegach spowodował lekkie, nieduże zmęczenie między 85 a ok 100 km, co spowodowało spowolnienie i walkę z gorącem i parnotą, która nastąpiła po lekkim deszczu. Ale jakoś do godziny 17-18 było coraz lepiej i chłodniej. Tankowanie glukozy, zmiany co chwile bidonów smakowych i odgórne dwa trzy łyki piwa w czasie biegu dla zmiany smaków, kisiele, zblendowany ryż  – wszystko to działało do mniej więcej 160-180 km, gdzie zaczął się problem żołądkowy ( i latanie w pobliskie krzaki) .. utrzymując 4 miejsce do ok 185km przyszła, tak jak wspominałem wcześniej,  niewyobrażalna ściana do przejścia. Brak siły przekładał się w pierwszy marsz, szuranie i zataczanie jak na jakimś haju. Pierwsze myśli miałem takie,  że się nie nadaje do takiego ultra,  że przestanę biegać w ogóle bo to bez sensu .. załamka,  niewyobrażalna chcieć zejścia, spadek na 7 miejsce…Czesław nie wytrzymał mojego jęczenia i wkurzony i załamany zaczął pakować rower do bagażnika. Jednak kop jakiego dostałem dzięki moim znajomy i bardzo mocnemu wsparciu i motywacji, jakich otrzymałem od Czesława – wróciła mi moc i postanowiłem się nie poddawać.
Na 195 km i zacząłem biec nie słuchając Czesława z punktu do punktu na odległości lekko ponad 2 km średnio 3:38 żeby się pobudzić i zaryzykować. Wszystko rzuciłem na jedna kartę,albo ruszę albo blada dupa 😉. Udało się….
Przystopowalem i mogłem nadrabiać straty, ostatnie 15 km Czesław jechał do przodu jakieś 200 m i uruchamiał sonar czy przede mną znajduje się zawodnik ze sztafety czy mój do “przejechania” przeze mnie. I udało się.  Dobiegliśmy do 2 km przed końcem myśląc, że jesteśmy na 5 miejscu a tu nagle pojawia się zawodnik, skulony znacznie wolniej biegnący niż zawodnicy sztafety…tak to “on” przejadę go i wskoczę na 4 odzyskane miejsce, i będę 3 w kategorii. Przygotowując się do ataku czyli do biegniecie za plecy krótki odpoczynek i interwałowy atak !!!!! Przejechany, rozjechany nawet nie zdążył zareagować 😬 a tu nagle jakiś Węgier przy płocie krzyczy, pewnie, on z pojedynczego biegu: ” biegnij za nim”. Ok. 1 km do mety cisnę pod chyba wymioty, każę Czesławowi odwracać się czy ruszył za nami czy nie . Wpadam z górki, Daniel krzyczy ze jestem trzeci open … nie wieżę kiedy ? Kogo? I gdzie ? Kibice krzyczą,  biją brawo , przebiegam przez metę z taśma moim imieniem i nazwiskiem jest dobiegłem, skończyłem 221 km z czasem 24:22 przyznaje łzy leciały grochami 😎 dało mi to bezpośrednia kwalifikacje na listę startowa na Spartathlon na rok 2019 🙂
Mocne wrażenia:)

Red: Paweł niesamowita historia, jeszcze raz Ci gratulujemy (przyznam, że śledziliśmy wyniki od samego początku), opowiedz nam coś więcej o sobie? Mieszkasz w Krakowie i tu tylko trenujesz,  czy tak jak spora część krakowskich ultrasów uciekasz na treningi w pobliskie górki (w końcu z Krakowa mamy i blisko w Tatry, i w Beskid Wyspowy, czy Beskid Sądecki, a najbliżej całkiem fajne trasy w popularnym wśród krakowskich biegaczy Lasku Wolskim)?

Paweł: Tak mieszkam w Krakowie, są tu urozmaicone tereny do biegania, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście lubię biegać po twardym podłożu, ale góry nie sprawiają mi problemu.
Mam treningi pełnowartościowe, interwały, siłę biegową i długie wybiegania, wiec jestem w stanie sobie wszędzie poradzić.

Red:Czy trenujesz w klubie, trenujesz razem z innymi biegaczami?
Paweł: Tak mamy klub znajomych biegaczy Poranny Patrol , Norafsport – sklep dla biegaczy z którymi czasami biegam, jednak w większości biegam sam, lub z trenerem Czesławem pod swoje przygotowane treningi.


Red: To teraz opowiedz nam o Twoich najbliższych planach startowych:
Paweł: Moim kolejnym celem jest zrobić klasę mistrzowską międzynarodową w biegu 24h czyli nabiegać min.235km w 24h . Bieg ten jest na Mistrzostwach Polski 7-8 wrzesień 2018r

Red: A czym się zajmujesz na co dzień i  czy praca daje Ci możliwość poświęcenia tak dużej ilości czasu na treningi?
Paweł: Zajmuję się robieniem zębów  jestem technikiem dentystycznym protetykiem, prowadzę swoją firmę (Pama Dent) i mogę pozwolić sobie tylko na treningi poranne w godzinach ok 5 rano .

Red; Paweł – dziękujemy za wywiad, mamy nadzieję, że to początek Twojej kariery międzynarodowej w biegach ultra, a wiemy, że w “kupie moc” – dlatego życzymy, by wspólne treningi z Czesławem dawały coraz lepsze efekty… może następnym razem opowiemy o waszych miksturach jedzeniowych? Bardzo mi się spodobało twoje opowiadanie na ten temat, ale to na następny raz.

Jeszcze raz GRATULACJE – DLA NAS JESTEŚ MISTRZEM!!!

Paweł: Dziękuję 🙂 Chciałbym podziękować tutaj mojemu trenerowi Czesławowi Macherzyńskiemu, który dzielnie walczył ze mną nie tylko przez te 221 km, ale także przez ponad 8 miesięcy ciężkiej wspólnej pracy, moim znajomym Asi i Danielowi, którzy bardzo nam pomogli podczas biegu, mojej koleżance –  fizjoterapeutce Gosi Bajak za wsparcie przez te miesiące treningów, i ze te nocne “mocno motywujące” 😉  słowa podczas biegu, a także chciałbym podziękować wszystkim znajomym i kibicom, którzy śledzili moje wyniki i dopingowali mnie. Wasze komentarze, sms były dla mnie niezwykle ważne.

W imieniu swoich znajomych z Porannego Patrolu chciałem jeszcze Was zaprosić na wspólne treningi, or az  na biegi organizowane przez Norafsport: Przehyba Trail, Noraftrail i na nowy, fajnie zapowiadający się bieg 100 milowy – 100 miles of Beskid Wyspowy

 

 

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *